Menu

KATECHEZA 2: Poszanowanie świętości.

KATECHEZA 2: Poszanowanie świętości.

Skąd wiemy, że coś jest święte?

Święta nie jest tylko modlitwa, kościół i wzniosłe myśli. Święta jest także ludzka praca, pot, łzy i cierpienie. Święte są ludzkie więzi, przyjaźń, uczucie i wszystko to, co stało się doświadczeniem Boga-Człowieka. Wcielenie Boga, który „stał się do nas podobny we wszystkim, oprócz grzechu” (Hbr 4,15) wprowadziło sacrum w to, co uważane było za profanum, nadało wartość temu, co odarte było z wartości.

Duchowość nie jest zatem sztuką pobożności. Duchowość to styl życia. To zdolność widzenia Bożego sacrum zarówno w modlitwie, jak i w pracy, zarówno w świątyni, jak i na ulicy, w biurze, czy na uczelni… To zdolność dostrzegania świętości Boga w twarzach ludzi: tych poukładanych i tych z pogmatwaną historią życia.

Dlatego tak ważne jest dla nas wierzących poszanowanie dla miejsca sprawowania Najświętszej Ofiary Eucharystycznej i otoczenia, bo jest to  wpisane w dzieje naszej wspólnoty  - Kościoła. 

Kościół – w sensie budynku – jest miejscem szczególnej obecności samego Boga. Jest «oazą», swoistą «ambasadą» dla Jezusa Chrystusa na tym świecie w Najświętszym Sakramencie. Jego ściany i ołtarze są przyozdobione odpowiednimi obrazami, rzeźbami i freskami oraz kwiatami. Figury i posągi Jezusa oraz Matki Boskiej “uzupełniają” ten anturaż … Oczywiście nie oddajemy czci tym „dziełom rąk ludzkich”(nawet krzyżowi) — tylko samemu Bogu, którego symbolizują i o którym mają nam przypominać.

Deptanie (dosłownie) Bożych świętości jest szczególnie ciężkim grzechem, który może zostać nie odpuszczony (jest to wyparcie się wiary, czyli grzech przeciwko Duchowi Św.). Jak  ostatnio możemy łatwo zauważyć w przestrzeni publicznej nasiliły się protesty przeciwko duchowieństwu i w ogóle obrzędom liturgicznym. Nie wnikając w to – jakie one mają podłoże – nie można pozwolić, aby miejsca poświęcone (jak kościoły czy kaplice), były obiektami niewybrednych ataków i profanacji.

Jest to swoisty znak, że mamy do czynienia z kryzysem wiary, kryzysem sacrum.  A tam, gdzie zanika wiar, zanika też człowiek, a rodzi się bestia zdolna do podłości i ohydy. Konsekwencje takiego stanu rzeczy widać już gołym okiem, kiedy zmienia się podejście do wielu kwestii ludzkiego życia np., kiedyś kobiety były święte i traktowane z wielkim szacunkiem. To, jak widzimy już nie zawsze jest prawdą. Za święte uznawaliśmy także życie i jego godność od poczęcia aż do śmierci. To także już minęło. Również wiara, i religia wielu odeszły do lamusa. Mężczyźni coraz częściej przestają szanować samych siebie, i wielu zatraciło zdrową wiarę ojców. Jest to efekt odrzucenia świętości.

A świętość zawsze wiązała się z elementem jakiegoś wyższego poziomu duchowego i swoistej klasy człowieka. W sensie węższym, sacrum to wszystko, co zostało poświęcone lub oddzielone na wyłączną służbę Bogu. Ale świętość w szerszym sensie, można zastosować do wszystkiego, co zasługuje na cześć i szacunek. Sacrum przywołuje poczucie tajemnicy, gdyż wskazuje na coś ponad i poza osobą szukającą zrozumienia go. Z kolei odrzucenie sakralności wiąże się z odrzuceniem wyższości i wartości uniwersalnych.

Współcześni ludzie uważają bowiem składanie dowodów uznania dla świętości Boga i Jego ponadprzeciętności za coś niepotrzebnego. Dlatego też w społeczeństwie, które utraciło poczucie świętości nikt się nie wyróżnia, nikt nie otrzymuje uświecających łask, a nieuporządkowane skłonności nie muszą już być trzymane w ryzach. Wszyscy chcą być zrównani, w imię poprawności politycznej i równości. Niczego nie wolno nikomu odmawiać. Róbta co chceta ... Tak rodzi się zdziczenie, wyuzdanie i chamstwo w imię źle pojętej wolności. Wszystko musi stać się dostępne dla każdego, bez jakiegokolwiek wysiłku czy postawy moralnej. Efektem min. tego jest to co sami możemy obserwować w przestrzeni publicznej, ataki na kościoły, profanacje i dewastacje pomników. Dlatego tak ważne jest poczucie sacrum i troska o osobistą świętość przez całe chrześcijańskie życie.

 

Warto zastanowić się, czy w mojej osobistej formacji duchowej szanuję i zabiegam o sakralność życia.                

Opracował o. Dariusz Szymaniak OFM

KATECHEZA 1: Błogosławieństwo, czy przekleństwo?

Błogosławieństwo, czy przekleństwo?

(KATECHEZA 1)

Jako ludzie wierzący niejako z samej natury rzeczy jesteśmy nieustannie prowokowani do zastanawiania się nad tym, co się niekiedy dzieje z ludźmi, że tak łatwo odchodzą od tego co lepsze, piękniejsze, od tego co jest prawdą, a dąży się do tego co jest fałszem. Czasem nie trzeba aż od razu odchodzić od wartości chrześcijańskich, ale każdy zachwyt tym co od złego pochodzi powinno w nas budzić co najmniej zastanowienie.

Każdy człowiek jako istota wolna staje wobec konieczności wyboru dobra albo zła. Pan Bóg w Księdze Powtórzonego Prawa mówi: "Kładę dziś przed wami błogosławieństwo i przekleństwo. Błogosławieństwo, jeśli usłuchacie poleceń Pana, waszego Boga - przekleństwo, jeśli nie usłuchacie poleceń Pana, waszego Boga, jeśli odstąpicie od drogi, którą ja wam dzisiaj wskazuję" (Pwt 11, 26-28). Dla wierzących sprawa wydaje się jakby oczywista, a jednak rzeczywistość bywa niekiedy całkiem inna. Również dzisiaj Bóg kładzie przed człowiekiem błogosławieństwo i przekleństwo. Od człowieka zależy, co wybierze i jaką drogą pójdzie.
Wybierając błogosławieństwo, człowiek wybiera życie. Drogą prowadzącą do życia są Boże przykazania. A jedno z nich mówi „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”. Zachowanie przykazań Bożych jest gwarancją błogosławieństwa. Osiągnięcie prawdziwego życia jest owocem wyboru dokonanego przez człowieka wierzącego.

Dlatego warto sobie przypomnieć, że wszelkie popieranie, czy branie udziału w tym co od złego pochodzi (np. wróżbiarstwo, ezoteryka, okultyzm, itp., czy „niewinne” zabawy jak halloween, noc Kupały, itd.), otwiera przestrzeń do działania złego ducha, co w konsekwencji sprowadza przekleństwo.

Ale z tą „niewinnością” zabaw jest często trochę tak jak z zatrutym, zanieczyszczonym powietrzem. Człowiek się przyzwyczaja i dobrze się w tym czuje. Jednak znacznie gorzej jest, gdy skażona jest atmosfera duchowa, a my tego nie widzimy. Niestety dziś całe społeczności nie dostrzegają największych zagrożeń.

Zapomniano, że wartość jest w samym człowieku. Tak chętnie chwalimy się i uważamy się za mądrych, postępowych. Potrafimy posługiwać się tysiącami narzędzi. To jednak nie jest istotą rozwoju człowieka. To nie jest człowiek Ewangelii, który poznał i przyjął Boga, i stara się żyć tą Miłością już tu na ziemi, by wejść w Nią na wieczność. To jest człowiek „wyzwolony od Dekalogu”, a w konsekwencji wyzwolony od Miłości.

Kiedy poganie nawracali się i wybierali chrześcijaństwo, mogliśmy mówić o postępie. Następowała wówczas generalna zmiana zasad postępowania, patrzenia na człowieka, jako stworzenie Boże  powołane do świętości, życia w błogosławieństwie a nie w przekleństwie. Kiedy dziś chrześcijanie wybierają pogaństwo, wiąże się to z degradacją człowieka. To pierwszy etap zwycięstwa nad człowieczeństwem – spreparowany człowiek przygotowany do złego zasiewu. „Szukać prawdy? Po co ? Ja jestem źródłem prawdy. To co uważam za dobre jest wyznacznikiem”. To fałsz, bo człowiek, który „uwolnił się” od Boga nie jest sam. On już służy innemu panu. Kiedy odrzucimy Boga natychmiast przejdziemy na drogę pierwszego buntownika. Tu zaczyna się „zasiew”.

Można zauważyć tu pewne etapy. Najpierw spreparowano człowieka – nastąpiło niejako przygotowanie gruntu pod zło. Najgroźniejsze zmiany dokonały się w sposobie myślenia. Górę wzięły bezmyślność i zarozumiałość. Wymienić trzeba te cechy razem, bo sama bezmyślność nie byłaby taka groźna. Zawsze można się douczyć. Jednak człowiekowi zarozumiałemu nie przyjdzie do głowy myśl o tym, że posiada braki. To pozwala mu przyjąć zasadę: czego ja nie widzę, czego nie rozumiem, tego nie ma. Liczy się „ja” – to „ja” dyktuję. I odwrotnie: to co istnieje, to co znam dobrze, to wystarcza mi do życia. Oczywiście zabraknie wiedzy i to nie raz, i okaże się że nie wszystko się wie. Wtedy jednak sięgamy po sprawdzony sposób działania – patrzymy na innych i tłumaczymy sobie, że przecież wszyscy tak żyją, albo stwierdzenie, że to tylko „niewinna zabawa”. Tak odchodzi się od spraw Bożych, a w ich miejsce pojawiają się horoskopy, wróżby, pogańskie zwyczaje i „święta”. Widać, że taki człowiek podświadomie czuje jakieś braki, ale nie przyzna się, że może coś odrobić. Za to idzie do kogoś, kto mu wypełni pustkę.

Człowiek, który przez dłuższy czas żyje „wypełniaczami” staje się sztywny w myśleniu. Działa zasada, że organ niećwiczony zamiera, a wyłączane jest tu logiczne myślenie. Człowiek przestaje szukać prawdy kosztem łatwych rozwiązań, które są tylko namiastkami, atrapami prawdy. Oczywiście ograniczenie inteligencji może być cechą wrodzoną, niezawinioną. Tu jednak owa upośledzona postawa jest świadomym wyborem człowieka.

Dlaczego tak się dzieje? Można to tłumaczyć lenistwem, może być to próba zabłyśnięcia czy efekt kierowania się pychą. To, do jakiego stanu człowiek dochodzi, jest konsekwencją zarozumiałości. Takie postawy widać w różnych środowiskach i społecznościach, często takich które kreują kulturę. To jest preparowanie człowieka. Jednak taki człowiek nie pozostaje bezreligijny. Niby mówi się, że jest on niewierzący, ale kontakt ze światem ponadnaturalnym jest oczywisty dla człowieka. Jeśli więc człowiek porzuci drogę z Bogiem i do Boga, natychmiast wchodzi na drogę drugiego pana, innego pasterza – demona. Znakiem, że jesteśmy na takiej drodze są te tysiące zabobonów i związanych z tym niby niewinnych zabaw. Wydawałoby się, że żyjemy w epoce postępu i rozumu, a wracają stare wierzenia, następuje nawrót do pogaństwa.

O ile w przyrodzie chwasty wyrastają między dobrym ziarnem, tak potrzeba na nowo przypomnieć sobie, że chwasty duchowe nie wejdą na zajęty teren, broniony Łaską Bożą. Jeśli więc zasiane jest Ziarno Boże, chwasty nie mają szans. Ale można działać powoli, systematycznie, tak by człowiek sam rezygnował z Łaski. I to się nie dzieje bez winy człowieka. Wiary i Łaski nie traci się bez winy. To zawsze jest owoc grzechu, buntu.

Dla ludzi wierzących nie pozostaje więc nic innego, jak tylko wybrać życie i błogosławieństwo, idąc drogą Bożych przykazań w codziennym życiu. Tutaj nie ma miejsca na tzw. „niewinne zabawy” ze złem. Albo jesteśmy chrześcijanami, albo poganami.

 

 

Opracował: o. Dariusz Szymaniak OFM

Wyszukiwanie

Dzisiaj jest

środa,
27 października 2021

(300. dzień roku)

BIULETYN PARAFIALNY

Licznik

Liczba wyświetleń:
2889077

nowy