Menu

Czym się różni mózg mężczyzny od mózgu kobiety napisy PL

Przez śmiech do lepszego małżeństwa - Mark Gungor

Wychowanie bezstresowe.....bezskuteczne?!!!!

 

Kochaj i wymagaj

 

Dużo dziś mówi się o reformie oświaty, przebija argumentami w kwestii stopniowania etapów edukacyjnych, pieniądzach, bilansie zysków i strat. Rzadziej o wychowaniu, formowaniu do podjęcia obowiązków wobec społeczeństwa, o roli rodziny i szkoły, tworzeniu optymalnych warunków do współpracy. A jest z tym coraz gorzej.

Problem wychowania dzieci to tylko wierzchołek góry lodowej. Trudno mówić o nim, jeśli szwankuje pierwsze ogniwo tego procesu, tj. rodzina. Jeśli ma ona problem z tożsamością, jest słaba, jeżeli rodzice sami żyją w koszmarnym matriksie, są życiowo pogubieni, trudno im będzie przekazać dobre wzorce. Doświadczony pedagog szkolny wie, iż diagnozując problem u dziecka, często trzeba najpierw spojrzeć na rodziców, zaproponować rozwój - bywa że również adekwatną terapię. Inaczej efekt działań będzie krótkotrwały albo żaden. Dzieci przynoszą ze sobą do szkoły emocje, sposoby wartościowania świata, matryce zaczerpnięte z domu. Deficyt macierzyńskiej czy ojcowskiej miłości, brak czasu - rekompensowany gadżetami - tylko pogłębia frustrację, poczucie osamotnienia i wzmaga agresję. Z drugiej strony: nadopiekuńczość wypacza samodzielność dziecka - w sytuacji, gdy pojawi się najmniejsza nawet trudność, prowadzi do histerii. Coraz mniej dzieci/młodych ludzi nie umie dziś walczyć, stawiać sobie wymagania - od razu poddaje się, wpada w rozpacz. A kiedy przyjdzie porażka, mało które potrafi się szybko pozbierać i iść do przodu.

 

Depresja

 

Do skali problemu cywilizacyjnego urasta depresja. To jedna z najczęstszych chorób. Na depresję cierpi dziś 350 mln ludzi, z czego 1,5 mln w Polsce (ponad 1 mln to kobiety - w tym też matki). Tylko ok. 25% chorych się leczy. WHO prognozuje, iż do 2030 r. depresja będzie najczęściej rozpoznawanym schorzeniem na świecie. Zazwyczaj diagnozuje się ją w przedziale wiekowym 20-40 lat. Cierpi na nią 11% dzieci i młodzieży do 18 roku życia. W skrajnym przypadku depresja prowadzi do samobójstwa, które jest drugą po wypadkach drogowych przyczyną zgonów w grupie wiekowej 15-29 lat. Liczba ta stale rośnie. Porażają też ekonomiczne koszty depresji. Według WHO w ujęciu rocznym suma ta może sięgać 3 trylionów dolarów - w Polsce straty wynikające z kosztów leczenia choroby, absencji w pracy itp. to 1-2,6 mld zł (dane szacunkowe GUS i ZUS/ www.mz.gov.pl).

 

Zaskakiwać może stosunkowo duży odsetek zachorowań na depresję wśród nastolatków. Skąd się to bierze? Przecież młodość to czas optymizmu, witalności! - ktoś może powiedzieć. A tymczasem coraz częściej widać przemykających ulicami zgorzkniałych młodych ludzi, zamykających się w swoich domach, funkcjonujących w świecie multimediów, niezdolnych do nawiązania relacji. Załamujących się przy pierwszej lepszej okazji. Dysponujących blisko zerową odpornością na stres.

 

Dom bez ścian?

 

Okazuje się, że przyczyn takiego stanu rzeczy należy szukać m.in. w błędach wychowawczych. Dokonuje się to na wielu poziomach. Pierwszy z nich to tzw. wychowanie bezstresowe, czyli - jak mówią praktycy - brak wychowania. Co prawda, idea kompletnie się skompromitowała, ale czasem jeszcze tu i ówdzie spotyka się latorośle, którym „wszystko wolno”! Wychowanie bezstresowe wstydliwie usunięto z uniwersyteckich katedr pedagogiki, jednak konsekwencje wyboru sprzed lat ponoszą dziś już dorośli ludzie. Gabinety psychiatrów wypełnione są pacjentami, u których diagnozuje się psychozy lękowe, depresje, nieumiejętność radzenia sobie z najmniejszym nawet wyzwaniem. Pozbawiając ich - w imię nieskrępowanej wolności, która miała stymulować rozwój - wartości, unieważniając ograniczenia, zbudowano im dom bez ścian. Wydano żywiołom! Okazało się bowiem, że ściana (w sensie metaforycznym) stanowi naturalne ograniczenie (któż nie słyszał zbuntowanego nastolatka wyrzucającego rodzicom: - Zabraniacie mi wszystkiego! Każecie mi robić to czy tamto!... ) - stwarza poczucie bezpieczeństwa. A gdy zdarzy się potknąć - jest się o co oprzeć. Gdy jej nie ma, łatwo się poobijać.

 

Proch sprzed nóg...

 

Kolejny problem wychowawczy to nadopiekuńczość. Można zrozumieć naturalną troskę rodziców o bezpieczeństwo dziecka, natomiast nijak nie da się ogarnąć sytuacji, gdy niemalże zdmuchuje się im pyłek sprzed stóp, wyręcza we wszystkim - nawet najprostszych czynnościach życiowych. Podstawia pod nos gotowce, wyręcza w twórczym wysiłku, odrabia za nie lekcje itd. Rodzicom wydaje się, że w ten sposób okazują swoim pociechom miłość, gdy w rzeczywistości wyrządzają im ogromną krzywdę. Traktując je jak osoby niezdolne do refleksji, totalnie bezbronne (pooklejane rogi od blatu stołu, sterylność pomieszczeń, patologiczne wręcz przewrażliwienie na sytuacje, które mogą wywołać stres w żłobku, przedszkolu czy szkole itp.), budują szklaną bańkę, która - mając chronić je - w istocie czyni niezdolnymi do normalnego funkcjonowania w świecie. Gdy wszystko przychodzi łatwo, pojawia się fałszywe przekonanie, że nie warto się męczyć, walczyć o cokolwiek... Dzieci zaczynają „żyć w tyranii optymizmu, przekonane, że mogą wszystko, mają równe szanse, że wystarczy chcieć, by mieć. A nie potrafią poradzić sobie nawet z komarem, a co dopiero z krytyką czy wzięciem odpowiedzialności za innych” - pisał Rafał Drzewiecki w - moim zdaniem - świetnym tekście „Dzieci pierdoły. Hodujemy zombie, które nie wiedzą, kim są i dokąd zmierzają” (www.forsal.pl). Gdy pojawiają się wymagania, traktuje się je jako dopust Boży! - No bo jakżeż to tak?! Miało być inaczej! Lajtowo...

 

Dziś wszystko musi być sterylne, przepisowe...

 

Kiedy dzieci jadą np. na obóz, wcześniej wszystko jest kilka razy sprawdzone przez powołane do tego gremia, zgodne z normami sanepidu, straży pożarnej i Bóg wie, czego jeszcze... Który z nauczycieli odważy się dziś zabrać dzieci na survival do lasu? Ktoś opowiadał, że na zimowisku zorganizował - zamiast ogniska - „świecznisko”. Dlaczego? Ponieważ na dworze było ...minus 10 stopni! Rodzice nie wybaczyliby mu takiego narażenia życia ich dzieci! - A takie „hardkory”, jak budowanie obozu własnymi rękami, dziura w ziemi zamiast toi toia, gotowanie jedzenia przy ognisku!.. W życiu! Przecież nie można dać siekiery do ręki dziecku, bo następnego dnia byłaby już kontrola na głowie! - opowiada wychowawca. - Przyjeżdżają takie potworki przekonane o swojej wyjątkowości, mądrości i zaradności, a wrzeszczą w panice, jak zobaczą osę czy komara. Na byle uwagę wychowawcy od razu dzwonią do mam i tatusiów ze skargą, a ci z pretensjami do nas. Cholera mnie bierze, ale cóż poradzić, klient nasz pan. No to robię im ognisko w pokoju na ekranach ich tabletów, bo dym z płonących szczap gryzłby ich w oczy” (Rafał Drzewiecki, „Dzieci pierdoły...”).

 

Jestem obok, ale...

 

Mądry rodzic wie, że aby dziecko nauczyło się chodzić, musi się przewrócić. Kiedy się potknie, nie wolno biec w podskokach, aby je podnieść. Trzeba pozwolić mu zrobić to samemu. Gdy „namiesza” w szkole, na podwórku - musi poczuć konsekwencje swoich decyzji, działań. Rzecz jasna, trzeba być obok. Dziecko musi dostać czytelny komunikat: jestem tuż, ale to ty sam/sama musisz sobie z tym poradzić.

 

Według pedagogiki Marii Montessori już kilkulatek powinien mieć swoje obowiązki. Mama czy tata nie mogą go ciągle wyręczać (bo będzie szybciej). Opowiada przedszkolanka: „Zosia ma prawie pięć lat. Przez kilka pierwszych tygodni, gdy wychodziliśmy na podwórko, w szatni rozkładała ręce i czekała, aż ktoś ją ubierze. Były spazmy i łzy rozpaczy, gdy musiała uczyć się sama zakładać kurtkę i buty. Jak to, przecież w domu była obsługiwana?! Palcem sama nie ruszała - wszystko robili za nią inni”. To częsty przypadek. System kliencki, z jakim mamy do czynienia, potrzeba bycia obsługiwanym (dotyczy to nie tylko świata dzieci - nas, dorosłych, także!) wypacza ludzi. A jak pisałem niedawno na łamach „Echa”, najłatwiej zniszczyć człowieka, przestając stawiać mu wymagania.

 

Sztuka wychowania i odpowiedzialnego wprowadzania w dorosłość to przekazanie dziecku/młodemu człowiekowi umiejętności radzenia sobie w sytuacjach trudnych. Nauczenie, że nie ma nic za darmo. Że nie wolno się poddawać, trzeba mieć zasady i konsekwentnie wprowadzać je w życie. Problemy zawsze będą, podobnie jak stres, zmęczenie, kryzysy, konflikty. I przyjdzie się z nimi mierzyć. Tylko rodziców, nauczycieli nie będzie już obok... Co wtedy?

 

 

 

KS. PAWEŁ SIEDLANOWSKI Echo Katolickie 22/2017

Chrześcijański Ośrodek Poradnictwa i Terapii

Olsztyn, ul. Kard. S. Wyszyńskiego 11 (obok Kancelarii Parafialnej)

tel. 606-128-346, e-mail: poradnia@personahumana.pl

PONIEDZIAŁEK

14.00-16.00 - ks. dr Cezary Opalach - Konsultacje psychologiczne i psychoterapia

(pok. nr 1) wizyty wyłącznie po wcześniejszym uzgodnieniu pod nr tel. 606-128-346

16.30-18.00 - mgr Emilia Świto - Konsultacje psychologiczne i psychoterapia

(pok. nr 2) wizyty wyłącznie po wcześniejszym uzgodnieniu pod nr tel. 608-456-326

18.00-20.00 - mgr Maria Sienkiewicz - Poradnictwo małŜeńskie i rodzinne

(pok. nr 2) wizyty wyłącznie po wcześniejszym uzgodnieniu pod nr tel. 885-417-422

WTOREK

16.00-18.00 - mgr Agata Mroczkowska - Konsultacje psychologiczne i psychoterapia

(pok. nr 2) wizyty wyłącznie po wcześniejszym uzgodnieniu pod nr tel. 602-570-621

18.00-20.00 - dr Aldona Zakrzewska - Poradnictwo w sprawach wychowawczych

(pok. nr 1) i dla osób nie radzących sobie z samotnością

wizyty wyłącznie po wcześniejszym uzgodnieniu pod nr tel. 608-636-330

ŚRODA

14.00-16.00 - dyŜur księdza - Rozmowa duszpasterska, poradnictwo duchowe, sakrament

(pok. nr 1) pokuty i pojednania

wizyty wyłącznie po wcześniejszym uzgodnieniu pod nr tel. 606-128-346

14.00-16.00 - mgr Wioletta Przybyszewska - Psychoterapia, mediacje rodzinne, konsultacje

(pok. nr 2) dla rodziców

wizyty wyłącznie po wcześniejszym uzgodnieniu pod nr tel. 602-151-517

16.00-18.00 - mgr Emilia Świto - Konsultacje psychologiczne i psychoterapia

(pok. nr 1) wizyty wyłącznie po wcześniejszym uzgodnieniu pod nr tel. 608-456-326

16.00-17.30 - mgr Anna Szewczyk - Porady i konsultacje prawne (prawo cywilne, karne,

(pok. nr 2) rodzinne, opiekuńcze, pracy i ubezpieczeń społecznych)

wizyty wyłącznie po wcześniejszym uzgodnieniu pod nr tel. 607-701-796

CZWARTEK

16.00-18.00 - mgr Aleksandra i Janusz Prucnalowie - Poradnictwo małŜeńskie i rodzinne

(pok. nr 2) wizyty wyłącznie po wcześniejszym uzgodnieniu pod nr tel. 606-980-948

PIĄTEK

15.00-17.00 - mgr Wioletta Przybyszewska - Psychoterapia, mediacje rodzinne, konsultacje

(pok. nr 2) dla rodziców

wizyty wyłącznie po wcześniejszym uzgodnieniu pod nr tel. 602-151-517

Ośrodek Poradnictwa i Terapii działa w ramach katolickiego Stowarzyszenia Persona Humana.

Jego celem jest propagowanie pełnego rozwoju osoby ludzkiej, małŜeństwa i rodziny, uwzględniającego

dąŜenie do zintegrowanego rozwoju psychicznego i duchowego, zgodnie z chrześcijańską antropologią

człowieka oraz wartościami chrześcijańskimi.

Pierwsza konsultacja bezpłatna. Opłata za następne spotkania - 80 zł. Pytania dotyczące Ośrodka

Poradnictwa i Terapii naleŜy kierować pod numer telefonu: 606-128-346 lub na adres e-mail:

poradnia@personahumana.pl

Więcej informacji o Stowarzyszeniu Persona Humana i jego inicjatywach moŜna znaleźć na stronie

http://www.personahumana.pl, a wszelkie pytania naleŜy kierować pod numer telefonu: 606-128-346 lub na

adres e-mail: .

Katechezy przedmałżeńskie

w Olsztynie
1. Ośrodek Formacji Małżeńskiej - Instytut Kultury Chrześcijańskiej, ul. Kopernika 47

 Szczegóły: http://personahumana.pl/index.php?-b-osrodek-formacji-malzenskiej-b-,31

2. Parafia Chrystusa Odkupiciela Człowieka

 Początek w II czwartek miesiąca (wyłączając III, VII i VIII) godz. 19:00 + spotkania w poradni rodzinnej

3. Parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa

 W każdy wtorek o godz. 18:00 + spotkania w poradni rodzinnej

4. Parafia Świętego Jakuba

 W każdą środę o 20:00 i czwartek o godz. 19:00 + spotkania w poradni rodzinnej

http://katedra.olsztyn.pl/kurs-przedma-e-ski/

5. Parafia Świętego Józefa

 W każdą środę o godz. 17:00  + spotkania w poradni rodzinnej

6. Parafia Świętego Franciszka - w ramach duszpasterstwa akademickiego.

W pozostałych parafiach terminy przygotowania do małżeństwa są ogłaszane każdorazowo.

7. Archidiecezjalny Ośrodek Charytatywny CARITAS Archidiecezji Warmińskiej w Rybakach

W formie rekolekcji weekendowych. Szczegóły i dostępne terminy na stronie  www.rybaki.caritas.pl

Seks (14) Spełnienie kobiety i mężczyzny - o. Ksawery Knotz

Seks jakiego nie znacie wydrukuj - o. Ksawery Knotz

Tato, przyznaj się do błędów

W miarę dorastania dzieci i ich odchodzenia z domu wielu ojców uświadamia sobie swoje wychowawcze błędy: oschłe i surowe traktowanie, nadmierne wymagania, małe zainteresowanie problemami dzieci, brak czasu, nadmierne ograniczanie wolności, oziębły stosunek do żony, matki dzieci. Oto typowe błędy, do jakich przyznają się nieraz ojcowie po latach.


Zachowanie dorastających dzieci, szczególnie zaś synów, jest często lustrzanym odbiciem postępowania ojców. "Patrzyłem na mego syna i znajdowałem w nim wszystkie moje słabości, które mnie zawstydzały" - wyznaje ojciec sławnego malarza Paula Cezanne'a.

 

Trudny okres dojrzewania synów demaskuje błędy wychowawcze ojców. Wzajemne konflikty, chłodne odnoszenie się syna do ojca, zamykanie się na jego życzliwe rady - to tylko niektóre konsekwencje ojcowskich błędów. I choć wielu dorastających synów zachowuje się grzecznie wobec swych ojców, to jednak nie mają im wiele do powiedzenia. Dyskretnie odsuwają się od nich, by pokazać, że nie potrzebują już ich pomocy. Oprócz pieniędzy nie proszą zazwyczaj o nic więcej.


W tej sytuacji wielu ojców przeżywa poczucie winy i są rozgoryczeni. Doznają pokusy zamykania się w sobie, wycofania się z życia rodzinnego, ucieczki we własne sprawy. Takie zachowanie ojców bywa swoistym samosądem.


Wraz z odkryciem własnych błędów, ojcom potrzebna jest świadomość, że dorastający synowie nie są jeszcze w stanie ocenić ich ojcowskich starań i wysiłków. Są w tym momencie jeszcze zbyt zajęci sobą, by podjąć próbę rozumienia ojca. Ojcowie powinni jednak pamiętać, że wraz z okresem dojrzewania nie kończy się przecież ich rola ojcowska i nie kończy się rozwój dzieci.


W chwilach pokusy rozczarowania sobą - ojciec powinien zachować spokój i rozwagę, by do popełnionych już błędów nie dokładać kolejnych. Wszystkie słowa powiedziane w rozgoryczeniu będą zatrute żalem, gniewem, pretensją. Troska o rodzinę, o dom, o swoją żonę, poświęcenie jej więcej czasu i uwagi - może znacznie poprawić relacje z dorastającymi dziećmi, także z synami.


Wielu ojców odzyskuje dobry kontakt ze swymi synami - córkami przez ich własne dzieci - swoich wnuków. One stają się niekiedy pośrednikami, by nawiązać ponownie serdeczną, ciepłą więź z synem - córką. Zawsze przecież można rozpocząć życzliwy dialog ze swym dzieckiem.


Zachowując poczucie godności, ojciec powinien dać dzieciom świadectwo pokornego podejścia do życia: uznać własne błędy i podjąć próbę ich naprawy - o ile się da i na ile się da.

 

Będzie to swoiste świadectwo ojcowskiego nawrócenia. Będzie też cennym darem ofiarowanym dzieciom. Jeżeli ojciec natomiast jest świadom, że w przeszłości skrzywdził swoje dzieci, na przykład nadużywaniem alkoholu, powinien je przeprosić. Może to zrobić dyskretnie, z poczuciem godności, ale powinien jednoznacznie wyrazić skruchę. Będzie to wielka pomoc dla dziecka, by przebaczyć mu jego krzywdzące zachowania, gesty, słowa.


Dzieci nie są zdeterminowane przez błędy rodziców. W końcu one same są odpowiedzialne za swoje życie. Wprawdzie błędy popełnione przez rodziców mogą uczynić życie dzieci nieco trudniejszym, bardziej wymagającym, ale od nich samych ostatecznie zależy, jaki kształt ono przybierze.

 

Więcej w książce: Kochaj mnie tato - Józef Augustyn SJ

Pornografia małzonków niszczy małżeństwo

7 mitów o seksie, czyli co nam wciska porno

Gwarantujemy, że po lekturze tego tekstu już nigdy nie przyjdzie ci ochota, by obejrzeć film pornograficzny.

 

Rozprawiamy się z najważniejszymi siedmioma mitami dotyczącymi porno:

 

 

MIT 1. Seks w porno i seks w realu jest taki sam

 

Nieprawda. To się nam usiłuje wmówić. Główne media, czy filmy typu "50 twarzy Greya", próbują pokazać nam, że brutalny seks to coś przyjemnego. Że to normalne, by jako nastolatek poznać kilka "fajnych" technik, bo "to zdrowe i normalne". Serio?

 

Prawda jest zupełnie inna. Przyjrzyjmy się biologii:

 

- penisy gwiazd porno mają średnio 15-20 cm długości; badania wskazują, że w rzeczywistości średnia długość tego narządu waha się między 11 a 14 cm;

 

- gra wstępna w filmach porno... nie istnieje; normalni ludzie potrzebują jednak minimum 10-12 minut by przejść "do rzeczy";

 

- gwiazdy porno wyglądają, jakby mogły uprawiać seks przez wiele godzin. Bez przerwy. Tymczasem przeciętny mężczyzna kończy średnio... w 3 minuty;

 

- aktorki porno zawsze są zadowolone. W rzeczywistości aż 71 procent kobiet nie przeżywa orgazmu w wyniku stosunku.

 

Pewien mądry człowiek podsumował to w ten sposób: "Pornografia nie jest problemem, bo pokazuje nam za dużo. Jest problemem, bo pokazuje nam za mało". 

 

 

MIT 2. Pornografia pozwala na bardziej satysfakcjonujący seks w realu

 

Nieprawda. Wiele badań wskazuje, że oglądanie pornografii negatywnie wpływa na nasz prawdziwy seks. Co więcej, fani pornografii będący w stałych związkach, rzadziej uprawiają seks ze swoimi partnerami.

 

Potwierdziły to ostatnio badania amerykańskiego think-tanku (the Witherspoon Institute), który opublikował szereg dokumentów pod tytułem Social Costs of Pornography: A Collection of Papers

 

Co więcej, psycholog Tyger Latham prowadził też kliniczne badania na temat zaburzeń erekcji. Niegdyś była ona problemem jedynie starych mężczyzn. Latham dowodzi jednak, że coraz więcej mężczyzn w okolicach dwudziestki ma ten sam kłopot: "bo nie może się pobudzić bez obejrzenia porno".

 

 

MIT 3. Póki partner/partnerka nie wiedzą, to pornografia pomaga, bo łagodzi stres 

 

Ci sami badacze dowiedli też, że częste oglądanie pornografii istotnie prowadzi do poczucia niezadowolenia z bycia w stałym związku. Szczególnie darmowa pornografia dostępna w internecie ma mieć niszczycielski wpływ na relacje z prawdziwymi ludźmi.

 

"Dla wielu osób jest tak, że im więcej porno oglądają, tym bardziej prawdopodobne jest, że wybiorą fantazję niż rzeczywistość. Decydują się na piksele, nie na osobę" - piszą.

 

 

MIT 4. Porno to nie zdrada, ani cudzołóstwo

 

Na pewno? Katechizm KK mówi: "Cudzołóstwo oznacza niewierność małżeńską. (...) Chrystus potępia cudzołóstwo nawet w postaci zwykłego pożądania". 

 

Kiedy oglądasz pornografię (nieważne czy film, czy zdjęcia), to niszczysz swój związek. Nasz wzrok jest tylko narzędziem. Pamiętaj o tym.

 

Nie ma wątpliwości, że ten mit niszczy całą naszą duchowość. Wielu spowiedników potwierdza, że grzech masturbacji to co innego niż grzech pornografii.

 

Dlatego spowiadając się z masturbacji, dodaj że do pomocy służył ci film pornograficzny. Skończ najpierw z filmami. Wtedy łatwiej będzie ci pozbyć się problemu masturbacji. 

 

 

MIT 5. Porno nie uzależnia, nie ma wpływu na nasz mózg i jakość życia

 

Na pewno? Badania dr Wilsona pokazują, że zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne, nadpobudliwość, depresja czy stany lękowe są wynikiem... oglądania porno. Co gorsza, im dłużej twój mózg był wystawiony na działanie pornografii, tym bardziej jego aktywność jest od niej uzależniona. Wilson pokazuje, że jest to błędne koło, które niszczy twoją samokontrolę i siłę woli. 

 

Więcej na ten temat przeczytasz na poniższych stronach [w języku angielskim]:

http://yourbrainonporn.com

http://fightthenewdrug.org/porn-is-addictive/

 

 

MIT 6. Uzależnienia od porno nigdy nie pokonasz

 

Nieprawda, możesz je pokonać. Żadne uzależnienie nie jest silniejsze od Boga. Żadna siła nie jest w stanie Go od ciebie odłączyć. Pamiętaj o tym.

 

Od tego zacznij. A co potem?

 

Musisz wziąć odpowiedzialność w swoje ręce. Pamiętaj, że to ty kontrolujesz swoje własne myśli (Prz 23:7). Twoja mocna wiara w ten prosty fakt cię wzmocni.

 

Pamiętaj też o skutecznej metodzie "krok po kroku": Nie walcz z masturbacją, póki nie uwolnisz się od porno.

 

 

MIT 7. Aktorzy i aktorki porno lubią to, co robią

 

OK, to wszystko powyżej dotyczy nas samych. Ale można przecież pomyśleć inaczej: jak ktoś chce, to niech się uzależnia. Niech sobie niszczy swój związek (nie wspominając o relacji z Bogiem).

 

Prawda jednak jest inna. Ani aktorzy, ani aktorki nie czują satysfakcji z tego, co robią. Wystarczy zobaczyć liczne filmy "making-of". 

 

W świecie hardkorowego seksu zdjęcia do filmów trwają bardzo długo, są męczące. Kobiety są proszone, by przyjść na ósmą rano w celu zrobienia makijażu - tak naprawdę jednak producenci chcą się upewnić, że przyjdą na czas. Zazwyczaj są one uzależnione od narkotyków albo mają kaca po nocnej zabawie.

 

Po zrobieniu makijażu aktorki czekają kilka godzin "na swoją kolejkę". Niektóre sceny kręci się ponad kilka godzin. Wszystko zależy od tego, czy aktor jest aktualnie w stanie "zagrać". Często przy kręceniu ostrych scen potrzebna jest też przerwa dla aktorki, która nie może dłużej znieść bólu.

 

Co więcej, wiele badań wskazuje, że wiele aktorek padło kiedyś ofiarą handlu ludźmi. Badania na ten temat prowadzono w ramach m.in. John Hopkins Protection Project.

 

Oglądając porno, nawet darmowe filmy i zdjęcia - chcąc nie chcąc - wspierasz ten przemysł. Molestujesz aktorów i aktorki.

 

Czy teraz wciąż masz ochotę, by obejrzeć porno?

 

5 zasad dialogu małżeńskiego według papieża Franciszka

Dialog jest niezbędny do szczęśliwego życia w małżeństwie i rodzinie. Chcesz nauczyć się lepiej słuchać i prowadzić autentyczny dialog? Poznaj pięć zasad dobrej komunikacji papieża Franciszka. 

 

Dialog jest sposobem uprzywilejowanym i niezbędnym, by żyć, rozwijać i wyrażać miłość w małżeństwie i życiu rodzinnym. Wymaga on jednak długiej i mozolnej praktyki. Mężczyźni i kobiety, starzy i młodzi, mają różne sposoby komunikowania się, używają innych języków, posługują się innymi kodami. Sposób stawiania pytań, odpowiedzi, używany ton, czas i wiele innych czynników może uzależniać komunikację. Ponadto zawsze należy rozwijać pewne postawy, które są wyrazem miłości i umożliwiają autentyczny dialog.

1. Czas

 

Potrzeba czasu, dobrego czasu, który polega na cierpliwym i uważnym słuchaniu, aż druga osoba wyrazi wszystko, co potrzebowała wyrazić. Wymaga to ascezy, żeby nie zaczynać mówić zanim nie nadejdzie właściwy czas. Zamiast zaczynać wydawanie opinii lub rad, trzeba się upewnić, że usłyszałem to wszystko, co druga osoba potrzebowała wypowiedzieć.

 

Wiąże się to z ciszą wewnętrzną, aby bez hałasu usłyszeć w sercu i umyśle: ogołocić się z wszelkiego pośpiechu, odłożyć na bok swoje własne potrzeby i priorytety, stworzyć przestrzeń. Często jedno z małżonków nie potrzebuje rozwiązania swoich problemów, ale bycia wysłuchanym. Musi przekonać się, że zostało dostrzeżone jego cierpienie, jego rozczarowanie, strach, gniew, nadzieja, jego marzenia. Częste są jednak takie narzekania: "Nie słucha mnie. Kiedy zdaje się, że to robi, w rzeczywistości myśli o czymś innym". "Mówię i czuję, że tylko czeka, kiedy skończę". "Kiedy mówię, próbuje zmienić temat lub daje mi szybkie odpowiedzi, aby zakończyć rozmowę".

 

2. Poczucie bycia ważnym

Trzeba rozwijać nawyk nadawania drugiej osobie rzeczywistej ważności. Chodzi o docenienie drugiego, o to, że ma prawo do istnienia, do samodzielnego myślenia i bycia szczęśliwym. Nigdy nie wolno bagatelizować tego, co może powiedzieć lub czego się domagać, chociaż byłoby konieczne wyrażenie swojego punktu widzenia. Tu leży u podstaw przekonanie, że wszyscy mają coś do dania, ponieważ mają inne doświadczenie życiowe, ponieważ spoglądają z innego punktu widzenia, ponieważ mają inne problemy i nabyli inne umiejętności i wiedzę.

 

Można uznać prawdę drugiej osoby, znaczenie jej najgłębszych obaw i tło tego, co mówi, nawet, gdy posługuje się agresywnymi słowami. Dlatego trzeba starać się postawić na jej miejscu i wniknąć w głębię jej serca, dostrzec to, czym się fascynuje i podjąć tę pasję jako punkt wyjścia do dalszego dialogu.

 

3. Elastyczność i wielkoduszność

Potrzebna jest szerokość umysłu, aby nie zamknąć się obsesyjnie na kilku ideach, a także elastyczność, aby można było zmienić lub dopełnić własne opinie. Możliwe, że z mojej myśli oraz myśli drugiej osoby może powstać nowa synteza, która ubogaci nas oboje. Jedność, do której należy dążyć, nie oznacza jednolitości, ale "jedność w różnorodności" lub "pogodzoną różnorodność". W tym ubogacającym stylu braterskiej komunii różne osoby się spotykają, szanują siebie nawzajem i cenią, zachowując jednak różne odcienie i akcenty, które wzbogacają dobro wspólne. Trzeba uwolnić się od obowiązku bycia równymi. Konieczna jest również przezorność, aby na czas zdać sobie sprawę z "interferencji", jakie mogą powstać, tak aby nie niszczyły dialogu.

 

Na przykład, trzeba rozpoznać złe uczucia, które mogłyby się pojawić, i je opanować, aby nie zaburzały komunikacji. Ważna jest zdolność do wyrażania tego, co czujemy, nie raniąc drugiej osoby; używania takiego języka i sposobu mówienia, który mógłby być łatwiej akceptowany, tolerowany przez drugą osobę, pomimo, że treść jest wymagająca; przedstawiania swojej krytyki, nie rozładowując jednak gniewu jako formy zemsty, jak również unikanie języka moralizatorskiego, dążącego jedynie do napaści, ironii, obciążenia winą, zranienia. Wiele kłótni małżeńskich nie dotyczy bardzo poważnych problemów. Czasami chodzi o drobne sprawy, niewiele znaczące, ale nastawienie lub postawa przyjęta w dialogu zmienia sposób ich wyrażania.

 

4. Wrażliwość

Konieczne są gesty wrażliwości dla drugiej osoby i okazywanie uczuć. Miłość przezwycięża najgorsze przeszkody. Kiedy możemy kogoś kochać, lub gdy czujemy się przez niego kochani, możemy lepiej zrozumieć, co chce wyrazić i sprawić, byśmy byli zrozumiani. Trzeba pokonać kruchość, która nas prowadzi do obawiania się drugiej osoby, jakby była "konkurentem". Bardzo ważne jest budowanie swego bezpieczeństwa na głębokich decyzjach, przekonaniach i wartościach, a nie na chęci wygrania dyskusji czy też na tym, żeby przyznano nam rację.

 

5. Troska o siebie

Wreszcie, uznajmy, że aby dialog był pożyteczny trzeba mieć coś do powiedzenia, a to wymaga bogactwa wewnętrznego, które karmi się lekturą, osobistą refleksją, modlitwą i otwartością wobec społeczeństwa. W przeciwnym razie rozmowy stają się nudne i bezprzedmiotowe. Gdy każdy z małżonków nie troszczy się o swoją duchowość i nie ma wielu relacji z innymi ludźmi, to życie rodzinne staje się wsobne a dialog się zubaża.
 

*  *  * 

 

Fragment pochodzi z adhortacji papieża Franciszka "Amoris Laetitia" - punkty 131-136.

To mężczyźni są odpowiedzialni za niepłodność

To mężczyźni są odpowiedzialni za niepłodność

Zainteresowanie ludzką płodnością istniało od wieków i polegało na leczeniu chorób kobiecych, aby kobieta mogła bezpiecznie donosić ciążę i urodzić zdrowe dziecko. Całą odpowiedzialnością za niepłodność czy też problemy z utrzymaniem ciąży oraz za wady noworodka obarczane były kobiety.

Siedem etapów małżeństwa

Siedem etapów małżeństwa

Rozpoczynasz wspólną podróż przez życie w małżeństwie nieświadom napięć i radości, jakie na swej drodze napotkasz (fot. John Hope / flickr.com)

4 wskazówki papieża jak przebaczyć w związku

Jak stracić Żonę

Przebaczenie nigdy nie jest łatwe. Ale jeśli tego nie zrobimy "urazy narastają i zakorzeniają się". Każdy błąd lub upadek bliskiej osoby może zniszczyć więź miłości. Zobacz, jak tego uniknąć i poznaj cztery cenne rady papieża Franciszka.

Domowy Kościół – Ruch, który przemienia rodziny

Czasy, w  których żyjemy nie sprzyjają w budowaniu żywych więzi rodzinnych. Jednak nie możemy wszystkiego „zwalić” na czasy i „założyć ręce”. Takie  będą czasy, jakie będą rodziny. Domowy Kościół to wspaniała droga życia dla całych rodzin. Stanowi on odpowiedź na potrzeby dzisiejszych małżonków. 

Katechezy o rodzinie

Lecznie niepłodniości kobiety i mężczyzny.

Rozmowa z Agatą Aniszczyk instruktorką i konsultantką Modelu Creighton – naturalnego rozpoznawania płodności i niepłodności kobiety podczas jej cyklu. Jakie są przyczyny bezpłodności zarówno po stronie mężczyzn jak i po stronie kobiet ?

Dobra małżeńska kłótnia to rzecz pożądana

To nie jest poradnik dla mężczyzn, którzy mają dość swoich żon i chcieliby je po prostu zgrabnie (czytaj: bez nieprzyjemnych konsekwencji w postaci wyrzutów, łez, awantur i dzielenia majątku) "zgubić". To raczej anty-instrukcja dla tych, którzy zabieganie o związek zakończyli w chwili wyciągnięcia z kieszeni pudełka z pierścionkiem..

Jak stracić Męża

Czasem zastanawiam się, czy spora część par, które widzę, znam, o których słyszę i czytam, bierze udział w jakimś tajnym doświadczeniu albo konkursie pod tytułem "jak zniszczyć swoje małżeństwo". Czy to możliwe, żeby tak, niemal masowo, działać na własną szkodę i popełniać kardynalne błędy? Żeby zachowywać się wbrew logice?..

Jak stracić Żonę

To nie jest poradnik dla mężczyzn, którzy mają dość swoich żon i chcieliby je po prostu zgrabnie (czytaj: bez nieprzyjemnych konsekwencji w postaci wyrzutów, łez, awantur i dzielenia majątku) "zgubić". To raczej anty-instrukcja dla tych, którzy zabieganie o związek zakończyli w chwili wyciągnięcia z kieszeni pudełka z pierścionkiem..

Wyszukiwanie

Dzisiaj jest

środa,
18 października 2017

(291. dzień roku)

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia:

BIULETYN PARAFIALNY

Licznik

Liczba wyświetleń:
1464852

nowy