Menu

II Piesza pielgrzymka do Krosna

Tak było rok temu:)

A już w tym tygodniu 29/30 października 2017 r wolontariusze należący do Szkolnego Koła Caritas udadzą się po raz drugi na spotkanie Szkolnych Kół Caritas w Sanktuarium Maryjnym w Krośnie. 

Jasna Góra

                 Tak było dwa lata temu:)
Zapraszamy na Pielgrzymkę Rodziny Szkół im. Jana Pawła II na Jasną Górę 3-4 października 2017 r.
Zapisujcie się co prędzej...do środy czekamy na zapisy kl. IIIgim. Jeśli zostaną miejsca od czwartku zapraszamy kl. IIgim i 7 SP:). 
Zapisy przyjmuje p. Tadeusz i p. Agnieszka BułakDzięki wsparciu parafii  (uzyskanemu podczas I Franciszkańskiego Festynu Sportowego)  opłata za wyjazd wynosi 100zł /osobę

Mamy w planach również zajechać do Sanktuarium Maryjnego w Gidle

Czekamy na WAS :)

XII Pielgrzymka rowerowa do grobu bł. Ks. Jerzego Popiełuszki•

W dniach 13 i 14 września br. odbyła się Pielgrzymka ku czci Męczenników Stanu Wojennego do grobu bł. ks. Jerzego Popiełuszki.

Po Mszy św. spod pomnika Solidarności w Olsztynie wyruszyła czterdziestoosobowa grupa rowerzystów do Warszawy, a wśród nich delegacja POAK z Miłakowa, w składzie: Krystyna Szydłowska, Izabela Horyd, Paweł Łapa i Agnieszka Bułak oraz uczniowie Zespołu Szkolno-Przedszkolnego im. Jana Pawła II w Miłakowie: Bartosz Proszek, Oskar Kołakowski i Jakub Zabiełło-Kursa.

To wyjątkowy rok, bo przypada w nim 70-ta rocznica urodzin bł. Ks. Jerzego. Po uroczystej Mszy św. uczestnicy pielgrzymki spotkali się na agapie w Domu Rekolekcyjnym „Amicus”, podczas której otrzymali pamiątkowe dyplomy. Był to również czas na rozmowę, wymianę upominków, okolicznościowe wystąpienia, pogłębienie wzajemnej życzliwości i rodzinnej atmosfery, z nadzieją na spotkanie w tym samym miejscu za rok.                                                 Relacja: Agnieszka Bułak

Kim było o. Władysław Włodyka?

W niedzielę 24.09.2017 r.

Stowarzyszenie im. o. Władysława Włodyki oraz Franciszkanie zorganizowali

Sympozjum o życiu i działalności duszpasterskiej o. Władysława Włodyki

W programie:

11:00 Uroczysta Msza św., której przewodniczył Ks. Bp Julian Wojtkowski

12:00 Odsłonięcie i poświecenie tablicy pamiątkowej— kapliczka Jezusa Miłosiernego na ul. O. Władysław Włodyki

12:30 Otwarcie wystawy w Miłakowskim Domu Kultury, poświęconej życiu i posłudze o. Władysława Włodyki oraz wykłady i film o ostatnich latach życia kapłana w Klasztorze oo Bernardynów w Alwerni .

Serdecznie zapraszamy wszystkich mieszkańców Miłakowa i okolic do obejrzenia 

w Miłakowskim Domu Kultury tej ekspozycji. 

Pokój i dobro

 

Pielgrzymka kandydatów do Sakramentu Bierzmowania

W sobotę 23 września 2017 r.

młodzież kl. III Gim. w ramach przygotowania do

Sakramentu Bierzmowania,

uda się z Pielgrzymką do Sanktuarium Matki Bożej Gietrzwałdzkiej.

Zapisy przyjmuje katecheta p. Tadeusz Bułak do środy włącznie.

Koszt 15 zł.

I Franciszkański Festyn Soprtowy

Mecz Franciszkanie - Samorządowcy

4-5

Dziki temu spotkaniu udało się zebrać i dofinansować wyjazd młodzieży z naszej parafii na Ogólnopolski Zjazd Rodziny Szkół im. Jana Pawła II na Jasną Górę w kwocie 3 tyś. zł 

Grupa modlitewna

RÓŻA DZIECIĘCA ŚW. HIACYNTY I FRANCISZKA

 

Jeśli chcesz należeć do tej grupy modlitewnej

i odpowiedzieć na prośbę Matki Bożej:

"Codziennie odmawiajcie różaniec"

to mamy wolne miejsca

 

Zapraszamy na pierwsze powakacyjne spotkanie  w niedzielę 01.10.2017r.

po Mszy św. o godz. 11:00 w sali parafialnej

 

 

Franciszkanie kontra Samorządowcy

Juz w najbliższą niedzielę 17 września br. odbędzie się

I Franciszkański Festyn Sportowy połączony z Dniem Sybiraka.

Jego głównym wydarzeniem będzie mecz piłki nożnej

franciszkanie kontra samorządowcy

o "Puchar Gwardiana i Proboszcza".

Za zgromadzone fundusze zostanie zorganizowana pielgrzymka

„Śladami Patrona –św. Jana Pawła II”,

dla dzieci i młodzieży z naszej parafii: Wadowice, Kalwaria Zebrzydowska i Kraków,

oraz zakupiony dla nich sprzęt sportowy.    

o. Gwardian - ZAPRASZA

W programie:

10:30 Koncert religijno-patriotyczny zespołu Warmianki z okazji Dnia Sybiraka- w kościele parafialnym

11:00 Msza św. rodzinna

13:00 Rozpoczęcie festynu na stadionie miejskim w Miłakowie

14:30 Mecz Franciszkanie kontra Samorzadowcy

 

Rekolekcje przed Odpustem Parafialnym

Uroczystości Podwyższenia Krzyża Świętego

wygłosi o. Robert Wołyniec, Proboszcz i Gwardian z Ostródy.

 

Triduum odpustowe rozpoczynamy

We wtorek Mszą św. z kazaniem o godz. 18:00.

W środę obchodzimy Dzień Fatimski wg programu:

                       7:30 I część Różańca św.

                       8:00 Msza św. z kazaniem

                       9:00 II część Różańca św.

                     17:30 III część Różańca św.

                     18:00 Msza św. z kazaniem;

                              Adoracja do godz. 20:00

W czwartek 8:00 Msza św. z kazaniem

               18:00 Msza św. Odpustowa

                        z procesją Eucharystyczną

                        i uczczeniem relikwii Krzyża Świętego 

Pielgrzymka do Matki Bożej Gitrzwałdzkiej

W niedzielę 10 września br. o godz. 8:00

odbyła się pielgrzymka na

Uroczystości Odpustowe do

Sanktuarium Matki Bożej Gietrzwałdzkiej

11:00 Uroczysta Msza św.

Planowany powrót o godz. 15:00

Ministranci i Lektorzy

W sobotę o godz. 10:00 zbiórka ministrantów

oraz wszystkich chętnych chłopców do służby przy ołtarzu Pana.

Czekamy też na Lektorów (mogą to być dziewczynki)

Coś dla młodzieży :)

Franciszkański Ruch Apostolski

to wspólnota młodych ludzi poszukujących Boga

w duchu św. św. Franciszka z Asyżu

Spotkania rozpoczynają się w każdy piątek Mszą św. wieczorną

Jeśli chcesz pogłębić swoją wiarę

Przyjdź, zobacz i zostań - Czekamy na Ciebie

Parafialny Oddział Akcji Katolickiej w Miłakowie

Zapraszamy wszystkich członków oraz sympatyków

na spotkanie formacyjne w każdą pierwszą środę miesiąca

Najbliższe spotkanie już w środę 6 września br.

Szukasz Boga ?

Możesz Go znaleźć tylko w Jego SŁOWE!

 Krąg Biblijny

w każdy wtorek po Mszy św. wieczornej

Zapraszamy

Zapraszamy

We wtorek 05 września od godz. 9:00

w magazynie Caritas będzie możliwość wybrania

odzieży dla dzieci i dorosłych. 

Rozpocznij z Bogiem

Msza św. na rozpoczęcie roku szkolnego 2017/2018 

będzie sprawowana w poniedziałek 4 września br.

o godz. 8:00 w kościele parafialnym.

Na tę Mszę św. zapraszamy Dyrekcje obu szkół, nauczycieli, dzieci i rodziców.

 

Spowiedź dla dzieci i młodzieży przed rozpoczęciem roku szkolnego

przez cały tydzień 20 minut przed Mszą św.

 

                

Razem możemy więcej

Dziękujemy wszystkich wolontariuszom FRA i SKC za pracę na rzecz w naszej parafii.

Za uprzątnięcie pomieszczeń Caritas oraz za

oczyszczenie krawężników na chodniku przy kościele.

Bóg zapłać

I Franciszkański Festyn Sportowy

 

Już dziś informujemy, że w niedzielę 17.09.br. organizujemy I Franciszkański Festyn Sportowy. Celem festynu jest promowanie ducha sportu w młodym pokoleniu. Na festynie wystąpią artyści, orkiestra dęta, będą konkursy sportowe dla całych Rodzin, a także możliwość skorzystania z różnych stoisk. Natomiast głównym wydarzeniem imprezy sportowej będzie mecz piłki nożnej franciszkanie kontra samorządowcy o "Puchar Gwardiana i Proboszcza". Za zgromadzone fundusze zostanie zorganizowana pielgrzymka „Śladami Patrona –św. Jana Pawła II”, dla dzieci i młodzieży z naszej parafii: Wadowice, Kalwaria Zebrzydowska i Kraków, oraz zakupiony dla nich sprzęt sportowy. Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Zbigniew Boniek, ponieważ nie może przyjechać osobiście na nasz festyn, przesłał mam piłkę z logo PZPN-u oraz swoim autografem.

o. Arkadiusz, gwardian klaztoru

Eucharystia czy Msza święta?

 

Z ks.abp. Józefem Górzyńskim  rozmawiał Piotr Chmieliński

 

To wielki paradoks, że ktoś obecny na Mszy św. nie przyjmuje Komunii. To tak jakby ktoś przyszedł na proszony obiad i nic nie zjadł. Absurd, sprzeczność.

- Jak Ksiądz skomentowałby postawę kogoś, kto był obecny w zgromadzeniu, a nie przyjął Komunii św.?                       

- To jest wielki paradoks, którego w historii próbowano uniknąć. Taka postawa, że ktoś obecny na Mszy św. nie przyjmuje Komunii jest po prostu nielogiczna, wewnętrznie sprzeczna. Ktoś taki duchowo jakoś korzysta z tego uczestnictwa, ale nie sięga po to, co najważniejsze. To tak jakby ktoś przyszedł na proszony obiad i nic nie zjadł. Absurd, sprzeczność. Dlatego w historii katechumenom czy pokutnikom pozwalano na uczestniczenie jedynie w liturgii Słowa. Po jej zakończeniu musieli opuścić kościół. I było to logiczne. 

- Czy dziś warto coś takiego wprowadzić?

- Trudno powiedzieć. Marzy mi się Msza św., podczas której wszyscy obecni przystępują do Komunii św. Niestety zwykle na Mszach więcej jest ludzi, którzy nie mogą przyjąć Komunii, a więc nie uczestniczą w pełni w liturgii. Trzeba być pojednanym z Bogiem i Kościołem. Jeżeli ktoś nie jest pojednany, to nie jest zdolny do pełnego uczestnictwa, chociażby nie wiem jak intencjonalnie się deklarował, że jest. Bo to uzdolnienie nie pochodzi z człowieka, ale jest łaską, którą przyjmujemy lub nie.

- Niektórzy uważają, że skoro już dawno się nie spowiadali, to nie mogą przystąpić do Komunii. Czy można przystąpić do Komunii bez wcześniejszego wyspowiadania się?

- Oczywiście. Trzeba jednak być w stanie łaski uświęcającej. Dopóki ten stan trwa, można przystępować do Komunii. Do spowiedzi idziemy przede wszystkim dlatego, że zerwaliśmy więzy z Bogiem poprzez grzech. To jest podstawowy argument pójścia do spowiedzi. Sakramentalne rozgrzeszenie przywraca zerwane więzy z Bogiem i można znowu przystępować do Komunii. To jest proste. Nieco bardziej skomplikowana jest sprawa z osobami, które nie popełniają żadnych grzechów ciężkich. Kościół zaleca wtedy przystępowanie do tzw. spowiedzi okresowej.

- Co jaki czas?

- To już jest kwestia sumienia danej osoby, która powinna może rozeznać tę sprawę ze swoim spowiednikiem czy kierownikiem duchowym. Ważne jest zachowanie pewnej regularności, bez zbyt długich przerw.  Trzeba też pamiętać, że sakrament pokuty nie tylko oczyszcza nas z grzechów, ale także daje bardzo konkretną łaskę uzdrowienia i umocnienia na drodze życia. Tak więc warto z tego daru korzystać.

- Ile razy dziennie można przyjąć Komunię św.?

- Jeżeli ktoś w pełni uczestniczy we Mszy św., może przyjąć Komunię. Szczególnie chodzi tutaj o powtórne uczestnictwo we Mszy danego dnia. Jeżeli np. chory w szpitalu przyjął Komunię rano, ale bez uczestnictwa we Mszy św., to uczestnicząc w pełni we Mszy św. wieczorem może powtórnie tego dnia przyjąć Pana Jezusa. Ale nie może się to odbywać na zasadzie, że ktoś poszedł na tę Mszę św. specjalnie po to, żeby przyjąć Komunię św. To byłoby nadużycie. Byłaby to duchowość numeryczna, że im więcej tym lepiej. Tu wcale nie jest tak, że im więcej tym lepiej. Raz w zupełności wystarczy.

 

- W większości naszych kościołów spowiedź odbywa się w trakcie Mszy św. Czy to jest dobra praktyka?

- Sakrament pokuty jest jedynym sakramentem, którego nie celebruje się w ramach Mszy św. I zgadzam się, że jest on często celebrowany podczas Mszy św., ale nigdy w jej ramach. Nie ma obrzędu, który by łączył sakrament pokuty z Mszą św. Dokumenty Kościoła nigdzie nie mówią, że należy zaniechać spowiadania podczas Mszy św. W praktyce bowiem są to często spowiedzi odbywane nie przez osoby, które uczestniczą w obecnie sprawowanej Eucharystii, ale te, które przygotowują się do uczestnictwa w następnej. Jest więc rzeczą oczywistą, że należy dać im możliwość spowiedzi przed ich Mszą św. Jeżeli jednak niektórzy wierni spowiadają się na Mszy św. w której uczestniczą, to na pewno nie jest to rzecz do pochwalenia. Po prostu tracą wtedy wiele z samej celebracji Mszy św.

- A ile czasu można się spóźnić na Mszę, aby była ona „zaliczona”?

- Kościół obecnie nie określa tego typu norm, dlatego, że nie sposób tego uczciwie ustalić. Mamy obowiązek uczestniczenia we Mszy św. od początku do końca. Właśnie dlatego, że, jak już mówiliśmy, od początku do końca jest na Mszy realna obecność Pana Jezusa. Stanowimy zgromadzenie, które jest znakiem tej obecności. Jeżeli więc ktoś się spóźnia, to wyraźnie „kaleczy” ten znak, który ma być wyraźny, bo jest właśnie znakiem obecności Pana Jezusa. To nie jest rzecz banalna. Przecież tak naprawdę, to zgromadzenie celebruje Eucharystię, ono jest celebransem. Kapłan jest tylko przewodniczącym zgromadzenia celebrującego. Jeżeli ktoś się spóźnia, to jest to kwestia jego sumienia, a nie tego czy naruszył jakiś przepis. Gdyby Kościół określił, że można się spóźnić do jakiegoś momentu, wielu ludzi bardzo chętnie by z tego korzystało i swoją odpowiedzialność za spóźnienie przerzucało na ten przepis, uzyskując spokój sumienia. Tymczasem jeżeli ktoś się spóźnia, to niepokój jego sumienia jest bardzo potrzebny.

- Czy jeżeli ktoś stoi na podwórku przed kościołem „zalicza” Mszę św.?

- Tutaj też nie można podać konkretnych ustaleń, że w tym miejscu to jeszcze tak, ale metr dalej już nie. Już mówiliśmy, że zgromadzenie jest znakiem. A więc trzeba popatrzeć dookoła, czy ja uczestniczę w zgromadzeniu. Bo czasami mogę nie stanowić tego znaku, ale wręcz być antyznakiem. Np. jeżeli wszyscy są zgromadzeni w jednej przestrzeni, a ktoś wyraźnie stoi gdzie indziej, to się dystansuje od tego zgromadzenia. Postępuje wbrew znakowi, który powinien być także i przez niego podjęty. To jest wyłamanie się ze znaku wspólnoty. Dodajmy, że istotne jest to, żeby robić znak taki, jaki wykonuje wspólnota. Niedopuszczalne jest np., że wspólnota klęczy, a ja stoję, albo odwrotnie.

Nazywam sie Jola i jestem alkoholiczką

 

— Mamusiu, obudź się – mówił do mnie mój 7-letni syn. Jak przez mgłę pamiętam jego słowa, jakby z drugiego pokoju, a przecież mnie dotykał, czułam jego rączki na swoich dłoniach.

— Mamusiu, mieliśmy zagrać w karty! – Dalej już nic nie pamiętam.

Obudziłam się, otworzyłam oczy. Bardzo powoli docierało do mnie, że jestem w szpitalu. Obok stała moja najmłodsza siostra.

— Jak się czujesz? – spytała. – Wszystko będzie dobrze, zobaczysz – mówiła głośno. Miałam wrażenie, że krzyczy.

            Na jej twarzy widziałam przerażenie, a w oczach strach. Streszczała wydarzenia poprzedniego wieczoru. Słuchałam i nic nie słyszałam. Próbowałam podnieść głowę, ale nie byłam w stanie. Na przemian czułam ostry i tępy ból głowy. Okno w pomieszczeniu było szeroko otwarte, a ja nie mogłam oddychać. Czułam suchość w gardle, zalewał mnie zimny pot, kręciło mi się w głowie, serce kołatało i drżały ręce. Czułam silny odór alkoholu, miałam  ogromnego kaca, w głowie mi jeszcze szumiało, czułam się obrzydliwie. Wewnątrz cała drżałam, serce waliło mi jak młot, nogi miałam jak z waty, w żołądku pustkę. Miałam wrażenie, że mnie wcale nie ma. Czułam, jak każdy milimetr mojego ciała umiera. Najmniejszy ruch sprawiał mi ból, cierpiałam. Moje ciało odmawiało posłuszeństwa, nie byłam w stanie ruszyć powiekami, nic powiedzieć – ani słowa. Leżałam bezwładnie – jak roślinka ze świadomością jeszcze istnienia. Zaczęłam analizować  fragmenty i strzępki informacji z wieczora dnia poprzedniego.

Wyraźnie pamiętam początek – trzy, może cztery drinki. Śmiałam się, tańczyłam, rozmawiałam, byłam w świetnym nastroju – bardzo odważna, subtelna, zabawna, wyszczekana, pewna siebie i swoich racji – obłudna moc alkoholu. Wydarzenia zaczęły się zacierać z każdym kolejnym kieliszkiem… Wciąż zadawałam sobie pytania – z kim rozmawiałam? O czym? Czy to, co mówiłam, miało głębszy sens? Było prawdą? Kłamstwem? Czy zrobiłam komuś krzywdę? Obraziłam kogoś? Zbierałam myśli, zadając kolejne pytania bez odpowiedzi – jak wróciłam do domu? Czy byłam sama? Zamazują się wspomnienia, pozostają urywki, strzępki informacji. W żaden sposób nie mogłam niczego poskładać w całość – urwany film. Panicznie się bałam, wstydziłam. Histerycznie płakałam, zastanawiając się, co robię w szpitalu.

— Zabierz mnie do domu – powiedziałam do siostry.

            Ledwo podniosłam się  z łóżka. Cała się trzęsłam, obraz był zamazany i niewidoczny. Ze szpitala wypisałam się na własne żądanie. Wiedziałam, że nic tu po mnie. Wiedziałam, że tu mi nie pomogą. Droga z izby przyjęć do samochodu mojej siostry zaparkowanego tuż przed szpitalem wydawała się cholernie długa i męcząca. Liczyłam kroki, stawiając nogę za nogą. Dostrzegałam wzrok ludzi patrzących na mnie z przerażeniem i litością. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, jak wyglądam – czułam tylko fizyczne dolegliwości i myśli, które przeszywały mnie od środka. I jedyne, o czym marzyłam, czego pragnęłam, to zaspokojenie pragnienia picia. Tylko to miałam w głowie, tylko o tym myślałam. Nie chciałam przestać pić, chciałam tylko przestać cierpieć.

            Z pomocą siostry weszłam na trzecie piętro do mieszkania mojej mamy. Przytuliła mnie. Poczułam ulgę na chwilę, może ułamek sekundy. Widziałam w jej oczach bezradność. Tylko jej ufałam, tylko ona znała moje tajemnice i sekrety. To ona wciąż namawiała mnie na leczenie – ale zawsze powtarzała, że to ja sama muszę chcieć. A ja nie chciałam – a mama z roku na rok widziała, jak się upadlam, obdzieram z godności i tonę w szponach uzależnienia. Kiedy stanęłam przed lustrem, dopiero dotarło do mnie, jak wyglądam. Miałam oczy spuchnięte, zapłakane, podkrążone i sine. Całą twarz miałam spuchniętą, bladą. Byłam prawie przezroczysta. Wrak kobiety! Przez zaciśnięte zęby i spuchniętą wargę powiedziałam dość! Dość upokorzeń, krzyków, wstydu bólu i poczucia winy. Dość życia z nienawiścią do samej siebie. Nienawidziłam siebie. Obwiniałam za całe zło, biczowałam w myślach. O niczym innym jednak nie marzyłam, tylko żeby choć na chwilę sobie ulżyć, na chwilę przestać cierpieć, na moment. Już wtedy czułam, jak głęboko jestem uzależniona – ja już musiałam się napić, już mój organizm potrzebował alkoholu. Chciałam jeszcze z synem zagrać w karty – tylko ta myśl w przebłyskach świadomości pozwalała mi się nie nachlać – taki drobiażdżek. W istocie czułam i wiedziałam, że walczę o życie.

            Tej nocy nie zmrużyłam oka. Jak w amoku, otępiona chodziłam po mieszkaniu zawinięta w koc. Od kuchni do pokoju, z kąta w kąt. Siadałam, wstawałam, wymiotowałam i tak bez końca, bezustannie. Czułam, jak z minuty na minutę alkohol ulatniał się z mojego organizmu. Miałam lęki, panicznie się bałam – głucha cisza nie pomagała. Myślałam, że oszaleję, zwariuję, odchodziłam od zmysłów. Ból psychiczny obdzierał mnie od środka.

A mama stała na straży i tak już zamkniętych drzwi, krok w krok jak cień, za mną i przy mnie. Czułam upodlenie. Ufałam tylko mamie. To ona następnego dnia zaprowadziła mnie do psychiatry, zawiozła na detoks i bez dnia przerwy  na terapię. Piłam od wigilii do 2 stycznia 2012 r. Miałam 27  lat. Piłam bez przerwy, bezustannie. Do uraty świadomości, aż wreszcie do zatrzymania oddechu i pracy serca. Chciałam zapomnieć, nie myśleć. Chciałam uciec i schować się przed światem. To był kolejny raz, kiedy nachlałam się do nieprzytomności, łykałam tabletki i traciłam funkcje życiowe. Byłam zagubiona. Nie znałam siebie, swoich dzieci. Zatracona w swoim uzależnieniu – dotknęłam dna!

            W lutym obchodziłam swoją 4 rocznicę abstynencji. Byłam na terapii. Bardzo ambitnie i rzetelnie podchodziłam do zespołu terapeutów, pisałam prace i czytałam zalecaną literaturę – chłonęłam jak gąbka. Tylko w nic nie wierzyłam – nie wierzyłam, że można żyć bez alkoholu, że można inaczej. Jak można w sylwestra, w święta czy urodziny nie pić?  W ciąż biłam się z myślami. Alkohol był stalą wartością  mojego życia – był zawsze i niemalże w każdej sytuacji. Było bardzo ciężko, teoria nie szła kompletnie w parze z  moimi doświadczeniami. Jednak to grupa pokazała mi, że można – uwierzyłam! Widziałam na spotkaniach uśmiechniętych, szczęśliwych ludzi – też pragnęłam taka być. To na doświadczeniach grupy uczyłam się, jak nie sięgnąć po alkohol, jak radzić sobie z głodem alkoholowymi i jak odnajdywać się w rzeczywistości i świecie pełnym wyzwalaczy. Dziś nie wyobrażam sobie inaczej. Mojego leczenia bez grupy wsparcia, terapeuty, wyjazdów do Lichenia, Częstochowy i na obozy terapeutyczne. Mam swój plan leczenia, znam swoje ograniczenia, nie użalam się nad sobą, chcę twardo stąpać po ziemi. W chorobie nie ma sentymentów czy półśrodków. Na każdym kroku czają się pokusy, natomiast dziś jestem świadoma swoich ograniczeń i swojej choroby. Odnajduję, poznaję i buduję siebie, swoje wewnętrzne „ja” i swoją tożsamość – wszystko od nowa, od początku. Każdego dnia poznaję swoje dzieci. Uczę się je na nowo kochać i przebywać z nimi. A najwięcej radości sprawiają mi powracające uczucia. Mówienie o tym, co myślę, czuję i czego pragnę. Mam świadomość, że wszystko zależy ode mnie, mam na wszystko wpływ. Budzę się i wiem, która jest godzina, jaki jest dzień, co było wczoraj i co będzie jutro. Pełna poczucia własnej wartości, tożsamości i siebie. Dziś moje ciało współgra z moim wnętrzem. Jestem alkoholiczką – wiem, do czego nie chcę wrócić i ile mogę stracić. Z każdym kolejnym trzeźwym dniem wraca poczucie godności, wartości, moralne i społeczne. Wola życia – godnego, pięknego, spokojnego życia i pracy nad sobą jest ogromna. Dzisiaj żyję dniem dzisiejszym, pełną piersią i biorę całymi garściami. Działam powoli – ale działam. Jestem trzeźwą matką, dobrą studentką i solidnym pracownikiem. Trzeźwość daje godność, daje szanse na lepsze, szczęśliwe życie. Przez ostatnie 4 lata zrobiłam dla siebie więcej niż przez całe swoje pijane życie. Warto, naprawdę warto – każdy dzień jest dobry, aby zacząć od nowa, od początku… Nie byłam zła, bo chciałam, robiłam to wbrew swojemu rozsądkowi – gdyż byłam rzeczywiście chora, w dodatku nie zdając sobie nawet z tego sprawy. Wiele ludzi umarło, mając tylko pragnienie trzeźwości – masz wybór!                                                                                                             

 Jola alkoholiczka

 

 

Bp Ryś: Jak to jest, gdy Bogu pęka serce

Wyszukiwanie

Dzisiaj jest

wtorek,
26 września 2017

(269. dzień roku)

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia:

BIULETYN PARAFIALNY

Licznik

Liczba wyświetleń:
1449624

nowy